Zawód: testerka..

                      Mimo,że nie jestem osoba zachłanną czy chciwą postanowiłam ,ze zapiszę się do klubu Recenzentki na Wizażu.  W tym miejscu osoby zarejestrowane na www.wizaz.pl mogą brać udział  jako czynne testerki rozmaitych nowych produktów do ciała i włosów.  Link do akcji tutaj:
https://wizaz.pl/kosmetyki/klub-recenzentki/ Dużo daje częste dodawanie recenzji (na dobranoc) 2-3 w tygodniu oraz wpasowanie się w kryteria ankiety /quizu.( to już jest niezależne ode mnie)

          Do zapisania się zachęciła mnie Ania z bloga https://duomatkatesterka.blogspot.com/  Dziękuję Ci Aniu!

Jako pierwsze otrzymałam farbę do włosów Garnier Ultra color.I tak naprawdę nadal jej nie użyłam Mam nadzieję ,że któraś z moich koleżanek ,o włosach podobnych do mnie skorzysta. Wszak farba ma dłuuugi termin ważności.



                 Następnie dostałam ( wtedy już dość solidnie liczyłam na to ,ze dostane ten zestaw) serię DESANGE  Nutri Extreme Paris do włosów. Mam problem z opisem tego ,że mi nie podpasowało..

Nie umiem słodzić, kiedy trzeba skrytykować..a opinię też jakąś trzeba napisać


Skład podpowiada ,że produkt jest ,,na bogato''...


                       Niestety ta seria  jest totalnie sprzeczna z naturą moich włosów i okazała się sylikonową bombą,tylko i wyłącznie...
Ale zacznijmy od początku...Dostałam paczkę z Wizażu pełna nadziei na świetną serie profesjonalnych produktów z Paryża ..
               

            Włosy co prawda zdyscyplinowane, ale wyglądałam jak Izabela Trojanowska!  Proste jak peruka lub wyjęte spod hełmu ...W dodatku musiałam myc włosy co ranek a na wczasach bywało to utrudnieniem. Dopiero po 4 dniach się zbuntowałam i umyłam szamponem dla dzieci ..Na wierch dałam odrobinę serum wygładzającego ,ale tylko na końcówki. Dało sie przeżyć. I znów miałam puszczę na głowie jak nieżyjący już Z.Wodecki. Wybaczcie mi te porównania ,bo lubię czuć objętość i wiatr we włosach .

Ale pomijając.Seria Desange przypomniała mi czasy sprzed właściwej pielęgnacji metodą OMO , kiedy to zaczelam zapuszczać włosy na wesele brata i poznałam blog Anwen...
Odtąd porzuciłam typowe produkty drogeryjne napakowane chemią , która podrażniała mi skalp (skóra głowy) a delikatne i naturalne środki myjące uspokoiły moje włosy ...

Żeby nie wyjść na jędzę, (że dostała za darmo i narzeka:) ,są jakieś plusy tych kosmetyków:

1.dają blask
2.dają nawilżenie
3.mają bardzo gęstą konsystencje, (odzywka) zatem są wydajne i nie trzeba ich kupować co miesiąc..
4.szampon działa niedrażniąco na skórę głowy

Wady:

1.Cena : za cenę która widnieje na hebe.pl nie kupiłabym..,
2.zbyt obciążające
3.działa przetłuszczająco
4. za duża zawartość sylikonów i wszelkich  ulepszaczy..

                    Jak widzicie szampon sam w sobie nie jest zły. Myślę ,że stosując jakiś mix pielęgnacyjny uda się  wymęczyc tą serię :)
Serum z pewnością się przyda a i odzywka użyta od czasu do czasu kiedy włosy będą już dłuższe nie zaszkodzi...Myslę ,ze to długa przerwa w stosowaniu tego typu produktów spowodowała taką  reakcję (strajk)..



Podczas mojej nieobecności dostałam z wizażu (również) płyn do higieny intymnej Latacyd oraz ze
strony www.everydayMe.pl Zestawik 3 tabletek do zmywarki marki Fairy.


Kto z Was testuje produkty? Kto miał powyższe nagrody i ma odmienne zdanie,opinię? Zapraszam do dyskusji



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wcierka Bandi moja opinia i refleksje..

Oddałam włosy ...

Jak osiągnąc to czego się pragnie? O włosach i nie tylko...