Nowości stycznia 2020 w mojej kosmetyczce


             Dziś przedstawiam Wam kilka urodowych specyfików dla ciała i duszy, na które miałam ochotę od bardzo dawna ...

Znacie to? Odkładacie z jakis powodów dany zakup,a  potem okazuje się że był  to strzał w 10-tke!

                         

Na pierwszy ogień idą  ampułki do włosów Kerastase. Po długich rozważaniach postawiłam na próbne  3 buteleczki  kosmetyku i sprawdzić czy faktycznie warto. Ampulki widnieją pod nazwą:
Fusion Vita Cement 3x12ml .
Nie wiedziałam  czy będzie to porcja dopingu jeśli chodzi o wzrost włosów czy tylko pielegnacka po dlugosci. Biorąc pod uwagę zimowa aurę, pomyślałam, że przyda się dodatkowe wzmocnienie.

Moja opinia? Warte swojej ceny!!! Biorąc pod uwagę że miałam zniżkę z monet Allegro to zapłaciłam za nie 40zl juz z wysyłką :)
Ale już tak serio , majac na uwadze jakość  i formę  aplikowania, polubilam sie z tym kosmetykiem. Tak jak zalecil producent nakladam na umyta skore glowy i ciut podsuszone pasma wlosow .Nie przed myciem. Choć próbowałam  przed i tez na szczescie nie przeladowalo wlosow i nie wygladalam jak zmokla kura. Z tego powodu wcierki zazywam 30min przed myciem, bo jakoś nie wszystkie jednakowo lubia sie ze skórą głowy na tyle by można je zostawić na cały dzień..
Jak używać?  5 ml produktu nabrane w strzykawke (Po jakimś leku dla niemowląt-syrop na gorączkę Ibum) i rozprowadzam  po włosach.
1 Ampułka Kerastase wystarcza mi na 2/3 użycia. Wzięłam tak mały zestaw z obawy o rozczarowanie  , ale chyba pokuszę się tez o inne 3 paki z tej firmy i  dopiero kupię jakiś większy zestaw.

Pozostając przy temacie wcierek ,a zwłaszcza tych działających na plus jest Sattva Anyż & lukrecja oraz Henna &amla




Dostałam 2 odlewki .Przynajmniej wiem, czego się spodziewać jeśli chodzi o zapach. Nie znoszę anyżu , ale w tym przypadku jego ilość jest akceptowalna..




2.Paradise, raj dla zmysłów od Oriflame . Tak brakuje mi lata słońca i wakacji że dałam sobie namiastkę w środku zimy. Zapach ukryty w stylowym flakonie który nie tylko cieszy zmysł powonienia ale i cieszy oko. Wrażenia wizualne tez sa dla mnie istotne. Kilka słów o samym zapachu. Nadzwyczajnie urokliwy, eklektyczny zapach. Delikatna, piękna woń piwonii miesza się z akcentami jaśminu i pikantnymi nutami różowego pieprzu. Zapach ewoluuje podążając szlakiem akordów cedru i piżma.


Nuty zapachowe: piwonia, jaśmin, różowy pieprz, cedr, piżmo
Zapach,  który  jest świeży i  bardzo trwały nawet na drugi dzień


Tylko na wyjątkowe okazje:))



Taka typowa elegancja, jak się okazuje jego brat Amazing Paradise bardziej mi podszedł. Opis ze strony producenta:


,,Fascynujący, jest jedyny w swoim rodzaju klejnot luksusowego świata zapachów. Rzadka nuta Paradise Drop została stworzona na wyłączność Oriflame i to właśnie dzięki niej kreacja jest tak unikalna. Zapach rzadkich, egzotycznych kwiatów otaczają akordy drzewne i cytrusowe, kreując niezapomnianą kompozycję o iskrzącym, musującym charakterze''.

Wyjątkowa egzotyczna mieszanka: noty malin,mandarynki, białych kwiatów,ma w sobie tez coś z piżma ale nie jest duszący. Także ja wolę tę odmianę.
Zauważyłam ,że na KWC na wizażu opinie są bardzo zroźnicowane z przewagą pozytywnych opinii dla złotego kolegi. Aczkolwiek to chyba kwestia gustu. Jest bardziej charakterny.



3. Love Nature balsam z mango oraz z maliną i miętą/ Oriflame
Kolejne przywołanie lata,na mojej skórze, długo utrzymuje nawilżenie i ma fajny świeży zapach ..przez cały dzień

4.Scrub Optimals, nowością kosmetyczną nie jest, ale pierwszy raz w mojej łazience.


O ile nie przepadam za żelami myjącymi ,to scruby lubię:) Mocno myjący, z CB ,ale dogłębnie oczyszcza,raz na 7-10 dni, nie zadzkodzi. Ma gręstą kremową konsystencję i jest wydajny, tubkę można obciąć i na 100% wykorzystac zawartość opakowania. Opakowanie przystosowane do recyclingu .produkt nie testowany na zwierzętach.


5.Scrub Love Nature.

Lekka przyjemna konsystencja,jako maska nie stosowałam,ogolnie niezbyt lubie maseczki,mam chyba jakiś syndrom ?? Nie wiem jak to nazwac.Chyba zależy od dnia:) Jeśli chodzi o sam żeloscrub,bardzo fajnie złuszcza i pielegnuje bez uczucia spietej skóry po zabiegu.



 + Nowa,ale ulubiona mikstura DIY na włosy :

1. olej (arganowy, sezamowy,oliwa z oliwek, może być jeden może być kilka zmieszanych)
2. żółtko
3. łyżka miodu
4. łyżka mąki ziemniaczanej (daje ja głównie w celu zagęszczenia mikstury)


    Wymieszać tak aby miało konsystencję gęstej śmietanki i nałożyć na włosy pół godziny przed myciem. Spłukać  i umyć włosy jak zwykle. Przed nałożeniem warto rozczesać włosy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wcierka Bandi moja opinia i refleksje..

Oddałam włosy ...

Jak osiągnąc to czego się pragnie? O włosach i nie tylko...